E-faktury w firmie: wdrożenie bez błędów i stresu

E-faktury w firmie: wdrożenie bez błędów i stresu

Wystawienie faktury zajmuje często kilka minut. Znacznie więcej czasu i pieniędzy pochłaniają błędy, które wychodzą na jaw później: brak dokumentu zakupowego, niewłaściwa data, dublet w systemie albo faktura wysłana do niewłaściwego odbiorcy. Dlatego e-faktury w firmie warto traktować nie jako kolejny obowiązek techniczny, lecz jako element kontroli nad rozliczeniami, płatnościami i kosztami.

Dobrze zorganizowany obieg dokumentów pozwala szybciej zamknąć miesiąc, ogranicza liczbę pytań ze strony księgowości i daje właścicielowi firmy aktualniejszy obraz sytuacji finansowej. Warunek jest jeden: wdrożenie musi uwzględniać zarówno przepisy, jak i codzienną pracę osób wystawiających, akceptujących oraz przekazujących dokumenty.

E-faktura, PDF i faktura w KSeF – co je odróżnia?

W praktyce określenie „e-faktura” bywa używane wobec każdego dokumentu przesłanego elektronicznie. Z perspektywy organizacyjnej i podatkowej warto jednak rozróżnić trzy sytuacje. Faktura w formie PDF wysłana e-mailem jest dokumentem elektronicznym, ale sama w sobie nie oznacza automatycznej wymiany danych między systemami. Jej dane nadal mogą wymagać ręcznego odczytania i wprowadzenia do programu księgowego.

Inaczej działa faktura ustrukturyzowana, przygotowana w określonym formacie danych. To właśnie taki dokument jest przesyłany przez Krajowy System e-Faktur, czyli KSeF. System nadaje mu identyfikator, a moment przydzielenia numeru ma znaczenie dla daty otrzymania faktury przez nabywcę. Dla przedsiębiorcy oznacza to większą standaryzację, ale też potrzebę uporządkowania procesów przed wystawieniem pierwszych dokumentów.

KSeF nie zastępuje zasad prawidłowego fakturowania. Nadal trzeba poprawnie określić strony transakcji, przedmiot sprzedaży, stawki VAT, terminy płatności i korekty. System ułatwia obieg, lecz nie naprawi automatycznie błędnych danych źródłowych.

Dlaczego e-faktury w firmie wymagają uporządkowanego procesu?

Największe ryzyko nie wynika zwykle z samego programu do faktur, lecz z niejasnych zasad działania. Jeśli kilka osób może wystawiać dokumenty bez określonych uprawnień, a faktury zakupowe trafiają raz na prywatną skrzynkę, raz do działu zakupów i raz bezpośrednio do księgowości, łatwo o opóźnienia oraz pominięcia.

W firmie usługowej problemem bywa wystawienie faktury przed potwierdzeniem zakresu prac. W handlu częściej pojawiają się rozbieżności między fakturą, zamówieniem i dokumentem wydania towaru. Z kolei w spółce zatrudniającej pracowników należy ustalić, kto zatwierdza koszty i czy wydatek ma związek z działalnością. Ten sam system elektroniczny może dobrze obsługiwać każdą z tych firm, ale reguły obiegu będą inne.

Warto zacząć od odpowiedzi na kilka praktycznych pytań: kto wystawia faktury sprzedażowe, kto może je korygować, gdzie trafiają dokumenty zakupowe, kto potwierdza ich zasadność oraz kiedy komplet dokumentów jest przekazywany do księgowania. Dopiero potem należy wybrać lub skonfigurować narzędzie.

Wdrożenie krok po kroku

Pierwszym etapem powinien być krótki audyt obecnego obiegu dokumentów. Nie chodzi o tworzenie rozbudowanej procedury dla samej procedury. Chodzi o wykrycie miejsc, w których firma traci kontrolę: dokumenty są przekazywane po terminie, dane kontrahentów są wpisywane ręcznie za każdym razem albo jedna korekta nie dociera do wszystkich osób, których dotyczy.

Następnie warto ustalić standard danych. Kartoteka kontrahentów powinna zawierać zweryfikowane nazwy, adresy, numery NIP, warunki płatności i – jeśli firma tego potrzebuje – numery zamówień lub projekty, do których przypisywany jest koszt. To pozornie prosta praca, ale właśnie ona ogranicza późniejsze korekty i problemy z rozliczeniem VAT.

Kolejny krok to nadanie uprawnień. Dostęp do KSeF i programu fakturowego nie powinien być wspólny dla całego zespołu. Właściciel, członek zarządu, pracownik sprzedaży, osoba z działu administracji i biuro rachunkowe mogą potrzebować różnych zakresów dostępu. Warto też ustalić, co dzieje się po zmianie stanowiska lub zakończeniu współpracy z pracownikiem.

Przed uruchomieniem procesu dobrze jest przeprowadzić test na rzeczywistych, ale kontrolowanych przykładach: zwykłej fakturze sprzedaży, zaliczce, fakturze korygującej oraz zakupie z kosztem wymagającym akceptacji. Test pokazuje, czy dane przepływają prawidłowo i czy zespół rozumie swoją rolę.

Co powinno znaleźć się w procedurze obiegu dokumentów?

Dobra procedura nie musi mieć kilkunastu stron. Powinna natomiast wskazywać konkretne zasady, które da się zastosować w zwykłym dniu pracy. W szczególności warto określić:

  • termin przekazywania faktur zakupowych i sposób ich dostarczania,
  • osoby uprawnione do wystawiania, akceptowania i korygowania faktur,
  • zasady opisywania kosztów, projektów oraz środków trwałych,
  • postępowanie w razie błędów, awarii systemu lub braku dostępu do dokumentu,
  • sposób kontroli należności i reagowania na przeterminowane płatności.

Przy większej liczbie dokumentów pomocny jest prosty etap akceptacji kosztu. Osoba merytorycznie odpowiedzialna potwierdza, że zakup faktycznie dotyczy firmy, a osoba zarządzająca budżetem ocenia jego zasadność. Księgowość otrzymuje wtedy dokument z informacją potrzebną do prawidłowej ewidencji, zamiast zgadywać, czego dotyczy wydatek.

KSeF a współpraca z biurem rachunkowym

Elektroniczny obieg nie oznacza, że przedsiębiorca przestaje uczestniczyć w księgowości. Zmienia się natomiast charakter tej współpracy. Księgowy może szybciej pobrać dokumenty i sprawdzić ich kompletność, ale nadal potrzebuje wyjaśnienia nietypowych transakcji, informacji o umowach, zakupach inwestycyjnych czy przeznaczeniu wydatków.

W relacji z biurem rachunkowym szczególnie istotne są dwa obszary: dostęp oraz odpowiedzialność. Przedsiębiorca powinien świadomie nadać odpowiednie uprawnienia, a następnie wiedzieć, kto i w jakim celu korzysta z systemu. Równie ważne jest ustalenie terminów przekazywania informacji, których nie da się odczytać z faktury – na przykład informacji o wykorzystaniu samochodu, rozliczeniu delegacji czy podpisanej umowie z kontrahentem.

W ACEX analiza dokumentów przed ich zaksięgowaniem służy właśnie temu, aby wychwycić wątpliwości zanim przełożą się na błędne rozliczenie podatkowe. Automatyzacja przyspiesza pracę, ale nie zwalnia z merytorycznej kontroli.

Korzyści, które widać poza księgowością

Dobrze wdrożone e-faktury porządkują nie tylko VAT i koszty. Firma szybciej widzi, które faktury sprzedażowe są nieopłacone, jakie zakupy obciążają konkretny projekt oraz czy wydatki mieszczą się w przyjętym budżecie. To przydatne zarówno w jednoosobowej działalności, jak i w spółce, gdzie decyzje zakupowe podejmuje kilka osób.

Korzyści zależą jednak od skali działalności. Dla małej firmy najważniejsze może być ograniczenie ręcznego przepisywania danych i pewność, że dokumenty trafiają do księgowości na czas. Dla firmy produkcyjnej lub handlowej większą wartością będzie połączenie faktur z zamówieniami, magazynem i kontrolą płatności. Nie zawsze potrzebny jest rozbudowany system – czasem lepsze efekty daje prosty proces, którego zespół konsekwentnie przestrzega.

Najczęstsze błędy przy przejściu na fakturowanie elektroniczne

Pierwszym błędem jest przekonanie, że zakup programu załatwia temat. Narzędzie bez uporządkowanych danych i właściciela procesu szybko staje się kolejnym miejscem, w którym zalegają dokumenty. Drugim problemem jest pozostawienie starych kanałów komunikacji bez zasad przejściowych. Jeśli faktury nadal swobodnie krążą między e-mailem, komunikatorem i papierową teczką, trudno ustalić, który dokument jest właściwy.

Ryzykowne jest również nadawanie zbyt szerokich dostępów oraz brak regularnej weryfikacji uprawnień. Dotyczy to zwłaszcza spółek, w których zmieniają się pracownicy lub współpracownicy. Wreszcie, firmy czasem odkładają szkolenie zespołu, zakładając, że nowy system jest intuicyjny. Nawet najlepszy interfejs nie rozstrzygnie, kiedy wystawić korektę ani kto powinien zatwierdzić koszt.

Jeżeli e-faktury mają rzeczywiście odciążyć firmę, zacznij od ustalenia odpowiedzialności i przepływu informacji. Technologia będzie wtedy wsparciem dla bezpiecznych decyzji zgodnych z przepisami, a nie dodatkowym źródłem formalności.